Przed 90-ciu laty, 18 sierpnia 1920 r. podobnie jak dzisiaj była to środa. W ten dzień i następny Płock bronił się przed przeważającymi siłami armii czerwonej, która mimo przegranej bitwy o Warszawę zachowała jeszcze na tyle zdolności bojowej, by myśleć o zdobyciu przepraw mostowych na Wiśle i próbować zaatakować tyły wojsk polskich.
Płock w owych dniach nie miał dostatecznej obrony, siły polskie, które składały z żołnierzy, ale także pospolitego ruszenia mieszkańców płocka, harcerzy i harcerek, były znacznie słabsze od atakujących kozaków kubańskich. Mimo heroicznej postawy obrońców, bolszewicy po południu w środę wdarli się do miasta, tutaj broniono się na barykadach i w budynkach. Zacięte walki trwały do południa w czwartek, gdy po przbyciu odsieczy podhalańczyków zza Wisły, konnica Gay-Chana wycofała się ze splondrowanego i zniszczonego Płocka.
Bohaterska obrona Płocka przed nawałą bolszewicką spotkała się z uznaniem a postawa harcerzy była porównywana z Orlętami Lwowskimi, nic więc dziwnego, że miasto zostało odznaczone Kawalerskim Krzyżem Walecznych.