Zwiady na dalekiej północy

Podobno jesienna aura nie sprzyja długim spacerom. Na szczęście nie dotyczy to naszej ekipy ekspedycyjnej.  Gdy trzeba wstać o 5 rano, by dzień powitać spacerem przez jesienny świat; w pełnej gotowości bojowej jest tradytorowa czwórka.

Syberja – słońce wita nas opieszale, przebijając swe pierwsze, niemrawe promienie przez mglistą, chmurną zasłonę. Pastwiska i odwieczne ugory spowite poranną rosą, powietrze zimne, zdrowe; szybko rozbudza chęć do marszu nad rzeką. Nad polaną graniczącą z sosnowym borem krąży wielkie ptaszysko, szukając pewnie czegoś na śniadanie. Słońce robi się coraz śmielsze, rozwidnia się zupełnie, kraina budzi się do życia, co oznajmiają tęgim wyciem krowy pasące się w oddali. Gdzie nie spojrzeć – równina, podmokłe łąki poprzeplatane warkoczami wodnych kanałów, pocięte na mniejsze części płotami z kolczastego drutu. Tak wygląda kraina z której wypływa nasza Skrwa (miejscowości: Zdroiki, Syberia, Szczawno). Idziemy wzdłuż płytkiego rowu, który stopniowo rozszerza się i ma nas doprowadzić do Skrwilna. Niestety łąkowe trawy są na tyle przesycone wodą, że w butach mamy już bajoro. Droga w tą i z powrotem zajęłaby 3 godziny, co w przemoczonych, zimnych butach mogłoby dać przykre konsekwencje. Decydujemy się na powrót i odwiedziny jeszcze innych ciekawych miejsc rozsianych w okolicy.

Na kilka chwil zatrzymaliśmy się nad skrwileńskim jeziorem, by wypatrzeć na wodzie jakieś ślady życia. Niestety ani ptactwa, ani innych stworów nie spotkaliśmy. Jezioro uśpione nieco, czeka na pierwszych wędkarzy, którym nie spieszno nad wodę tego chłodnego poranka.

Następny punkt wyprawy to odwiedziny miejsca masowych egzekucji, które niemieccy mordercy prowadzili w pobliskim lesie. Niektóre szacunki mówią o 3 tyś Polaków straconych tu, bądź pochowanych podczas ostatniej wojny. Po dziś dzień znajdowane są ponoć szczątki we wcześniej nierozpoznanych miejscach. W głównym miejscu, oznaczonym i ogrodzonym nie spoczywa już nikt, bo pod koniec wojny Niemcy kazali spalić ciała wcześniej wydobywane rękami miejscowej ludności. Spotkaliśmy tu starszego człowieka, który rokrocznie przyjeżdża na miejsce śmierci swego ojca. Wspomina on o smutnej prawdzie: mordercami okazali się najbliżsi sąsiedzi, którzy na długo przed wojną sporządzili listy Polaków do wyeliminowania. Przywożono tu ludzi z Bydgoszczy, Grudziądza, Mławy; bez względu na wiek (harcerze, nauczyciele, działacze społeczni).

Później odwiedziliśmy jeszcze grodzisko średniowieczne, zlokalizowane po zachodniej stronie jeziora. Obiekty tego typu przypominają o odległej historii naszych ziem; odwiedzając ja zawsze rozbudzamy soją wyobraźnie, starając się dociec jak wyglądał taki „gród” w czasach świetności. Każde grodzisko ma swój urok, w każdym znaleźć można jakąś szczególną cechę, którą tutaj jest niewątpliwie panoram roztaczająca się z jego korony. Lokalizacja nad jeziorem, bystre słońce odbijające się w jego tafli, stare dęby i stukot dzięcioła gdzieś nad nami – to wszystko pozostawia pewne wrażenie, które każdy na swój sposób zapamiętuje, i właśnie owo wspomnienie zachęca do kolejnej wyprawy. Dla tego już za tydzień spróbujemy jeszcze raz przejść źródłowy odcinek Skrwy. A jeśli kogoś mój opis zachęcił, to zapraszamy do wspólnej włóczęgi.

Na koniec odwiedziliśmy ewangelicki cmentarz (okres zaborów i IIRP) w Białasach, by sprawdzić jak wygląda to miejsce już 3 lata po renowacji przeprowadzonej przez ULTIMA THULE przy naszym udziale. Choć las powoli wygrywa walkę o teren, to zabezpieczone nagrobki i ogrodzenie sprawiają wrażenie ładu i porządku właściwego temu miejscu. Cmentarz niemieckich kolonistów odwiedzony zaraz po wizycie na miejscu niemieckich zbrodni przypomina o złożoności tragicznej historii Polski. Szanowanie miejsc spoczynku, choćby przez wzgląd na wielu ludzi potrafiących przed wojną żyć we wzajemnym szacunku i zgodzie, daje poczucie spełnienia człowieczego obowiązku.

Wyprawa zakończyła się pomyślnie, zebraliśmy wiele nowych, ciekawych spostrzeżeń. Po kolejne ruszamy już w niedzielę 02.11.2014. Tym razem przejdziemy z Sierpca w stronę Mochowa, w dół Skrwy, odwiedzając ciekawsze miejsca położone przy rzece.  Do przejścia będzie 30 km, lub przy gorszej pogodzie 20. Zbiórka o 6.56 na płockim dworcu PKP, jedziemy do Sierpca pociągiem by ruszyć w teren około 8. Wracamy pewnie autobusem z Mochowa. Zapraszamy chętnych piechurów.   

 

MAPA:
Mapa