Zaproszenie na uroczystość odsłonięcia pomnika na mogile powstańców styczniowych w Dobrzykowie.

W wieku powszechnej globalizacji i zacierających się granic państw, coraz bardziej jest widoczna potrzeba zachowania narodowej tożsamości i umiłowania naszych małych ojczyzn. Jedną z nich jest obszar położony na południe od Płocka, przez historyków określany jako Ziemia Gostynińska, do której między innymi należy Gąbin oraz położony na lewym brzegu Wisły Dobrzyków. Burzliwa historia tego rejonu przetrwała nie tylko w opracowaniach naukowych, ale również w pamięci jego mieszkańców. W Dobrzykowie dorośli i młodzież szkolna do dziś opiekują się grobami żołnierzy poległych w wojnie obronnej 1939 roku. Najstarsi wspominają, że na tutejszym cmentarzu półtora wieku temu zostali pochowani powstańcy styczniowi polegli w czasie dwóch potyczek w 1863 roku.

W księdze zmarłych parafii Dobrzyków pod datą 15 maja zapisano jedenastu poległych w potyczce, która rozpoczęła się w Kunkach pod Gąbinem, natomiast pod datą 20 lipca ośmiu poległych pod Ciechomicami.

Przed drugą wojną światową młodzież z dobrzykowskiej szkoły opiekowała się powstańczymi mogiłami. Na mogiłach stał brzozowy krzyż otoczony drewnianym płotkiem. Znajdował się tam również piaskowcowy pomnik postawiony przez rodziców jednego z młodych powstańców.

W czasie okupacji hitlerowskiej oraz w latach powojennych mogiła została zniszczona. Jednak jeden z parafian, Emilian Wójcik uratował resztki rozbitego pomnika, a proboszcz ksiądz kanonik Zygmunt Karp kazał je położyć przy kościele.

Wśród mieszkańców Dobrzykowa powoli dojrzewała inicjatywa rekonstrukcji pomnika powstańców styczniowych. Zyskała ona akceptację księdza proboszcza oraz burmistrza Miasta i Gminy Gąbin Krzysztofa Jadczaka.

Pod koniec 2009 roku ksiądz proboszcz przydzielił jedną z wolnych kwater na cmentarzu, która znajduje się w miejscu dawnej powstańczej mogiły. Natychmiast znaleźli się chętni do pomocy przy rekonstrukcji pomnika. Wśród nich: Maciej i Hubert Łyzińscy, Wiesław Białoskórski, Ireneusz Strzelecki, Paweł Mikołajczyk, Roman Mierzejewski, Tomasz Wajcowicz, Paweł Dubielak oraz Stanisław Wichrowski. W sposób czynny do wykonywanych prac przyłączyli się również członkowie Stowarzyszenia Miłośników Historii Turystyki i Eksploracji TRADYTOR w składzie: Zbigniew Bor, Michał Umiński, Tomasz Wieteska, Paweł Wypych i Krzysztof Zadrożny. Wojciech Podstawka wraz z synem Jackiem, w swej firmie kamieniarskiej społecznie wykonali, a następnie zainstalowali brakujące elementy z piaskowca i marmurowe tablice z powstańczym godłem oraz nazwiskami poległych. Jan Mierzejewski z Grabia Polskiego ofiarował zabytkowe, żeliwne elementy do ogrodzenia mogiły. Ich odnowieniem zajęli się uczniowie Zespołu Szkół Zawodowych nr 2 w Płocku, przy udziale swoich nauczycieli – Stanisława Łyzińskiego i Tomasza Wieteska. Firma budowlana Włodzimierza Zalewskiego z Troszyna Polskiego społecznie wykonała fundamenty pod ogrodzenie i cokół pomnika. Ja, jako pracownik Muzeum Diecezjalnego w Płocku, miałem zaszczyt koordynować wyżej wymienione prace.

Dyrektor Szkoły Podstawowej w Dobrzykowie, Bogumiła Zalewska-Opasińska podzieliła się swymi badaniami historycznymi dotyczącymi okresu międzywojennego, kiedy to ówczesna młodzież opiekowała się grobami powstańców; zaś dyrektor Gimnazjum w Dobrzykowie, Danuta Jakubowska wraz ze swymi uczniami zobowiązała się zadbać o mogiłę w przyszłości.

Poświęcenie mogiły powstańców styczniowych na cmentarzu w Dobrzykowie odbędzie się 15 maja 2010 roku. Honorowy patronat nad uroczystościami objął Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Piotr Libera.

Jednocześnie Krzysztof Zadrożny ze Stowarzyszenia TRADYTOR przeprowadził wnikliwe studium historyczne dotyczące przebiegu Powstania Styczniowego na Ziemi Gąbińskiej i Gostynińskiej, którego owocem jest publikacja. Dzięki pasji badawczej autora udało się zebrać materiał z różnych opracować historycznych oraz dokumentów z epoki. Jest to kolejne opracowanie, które przyczynia się do wydobycia z dziejowych mroków bohaterów, którzy okazują się nam tak bliscy, gdyż oddali za naszą wolność swe życie.

ks. Grzegorz Mierzejewski