Artykuły

140-rocznica budowy i 125-rocznica konsekracji kościoła w Uniecku

12 czerwca 2011 roku mieszkańcy parafii św. Jakuba w Uniecku uczestniczyli we wspaniałych uroczystościach związanych ze 140-rocznicą budowy i 125-rocznicą konsekracji kościoła w Uniecku. Uroczystej mszy, która odbyła się z tej okazji przewodniczył biskup płocki Piotr Libera, a brali w niej udział mieszkańcy parafii, którzy licznie zgromadzili się tego dnia.

Parafia Unieck jest jedną ze starszych na Mazowszu. Powstała prawdopodobnie przed 1250 rokiem, pierwsza o niej wzmianka w źródłach pochodzi z 1380 roku. Zachowany dokument erekcyjny jest z 1385 roku. Fundację kościoła w Uniecku przypisuje się rodzinie Nałęczów. Najstarsze wzmianki o miejscowościach parafii pochodzą z XIII wieku (Unieck i Gutkowo Fije - ok. 1240 roku), o innych miejscowościach - koniec XIV i początek XV wieku. W XV wieku istniała przy kościele szkółka parafialna. W wieku XV i na początku XVI, parafia należała do dekanatu płońskiego, po 1506 roku została włączona do dekanatu sierpeckiego. W 1693 roku parafię włączono do dekanatu raciąskiego, a jej pierwszym dziekanem został proboszcz parafii Unieck ks. Tomasz Grzybowski.

Autor: 

Adam Dariusz Kotkiewicz

Borowice dawniej...

"I zrozumiałem, że już nie ma krainy mego dzieciństwa. Że żyje ona tylko we mnie i razem ze mną rozsypie się w proch którejś z nadlatującej z nicości godziny." [1]
Poniżej przedstawiam Państwu krótkie wspomnienie mieszkańca Borowic, Pana Henryka Tobiasza z lat 1938-45. Jest to bardzo żywy i spontaniczny zapis pamięci człowieka urodzonego na tym terenie. Opowiada o życiu ludzi wsi tu żyjących, ich roli w pracy dworu, w końcu i o samych właścicielach folwarku Borowice - Państwa Turskich.

Ze względu na ogromny wysiłek Pana Henryka wręcz niezwykłego skupienia i namyślania się - i z szacunku jaki mu się przynależy; całe wspomnienia zamieszczam bez żadnych poprawek. Ufam, iż doda mu to swoistego uroku i prawdziwości intencji.
Ja, jak zapoznałem Państwa Turskich, u których tutaj mój ojciec pracował był folwark. Miał około 30-tu chyba włók ziemi i ze 20-cia lasów.

Autor: 

Sławko Gajewski

Legendy płockie - Pamiętny dzień

Działo się to w świąteczny dzień Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny A.D. MCI1 w Płocku, stołecznym grodzie władającego Polską, księcia Władysława Hermana. Był to ważny dzień w życiu piętnastoletniego, książęcego syna, Bolesława, który onegdaj powrócił ze zwycięskiej wyprawy pod Santok, gdzie rozprawił się z najazdem Pomorzan. Odważny i energiczny młody wojownik, miał być w tym dniu pasowany na rycerza. Letni, sierpniowy dzień od samego rana zapowiadał się pogodnie, przed południem zamkowy podwórzec zaczął się zapełniać dostojnymi gośćmi i mieszkańcami grodu, którzy mieli być świadkami tej doniosłej chwili.

Autor: 

Andrzej "Bobola" Muszalski

Krzyżak Kodłutowski i jego legenda

Kilka kilometrów na północ od Raciąża, obok lasu, torfowisk i potoku, o którym mało ludzi wie, że nazywa się Zadębie (słyszałem też nazwę Dębowy Potok), między wsiami Żychowo (dawna wieś służebna biskupów płockich) i Kodłutowo, leży wieś Krzyżak – nazywana także Krzyżakiem Kodłutowskim. Obecnie ta miejscowość jest już wyludniona, a ostatni jej mieszkańcy - państwo Markowscy i Krużmanowscy opuścili te tereny pod koniec lat 70-tych i na początku 80-tych. Wyprowadzili się z Krzyżaka, ponieważ zdecydowanie niekomfortowo mieszkało się starszym ludziom na takim odludziu, z dala od cywilizacji, w miejscu, do którego nigdy nie dotarła elektryczność. Miejsce, mimo że było dość trudne do zamieszkiwania przez ludzi, stanowi niebywale piękny przyrodniczo i ciekawy dla miłośników historii zakątek. Tamtejsze bagna i mokradła są naprawdę urokliwe.

Autor: 

Adam Dariusz Kotkiewicz

Bitwa pod Ciółkowem - 22 stycznia 1863

Informacje przekazane przez szpiega Budancowa (Bułancewa?) o oddziałach powstańczych w okolicach Płocka - Winiary, Siecień, Proboszczewice, Woźniki i Ciółkowo - spowodowały, iż wysłano w tamtym kierunku oddziały Moskali. Generał Semeka wysłał m.in. kompanię pułku muromskiego pod dowództwem pułkownika Koźlaninowa. Ten schwytał ponad 30. uczniów płockiego gimnazjum [1], którzy uzbrojeni w kilka strzelb błąkali się po lesie (jednego z aresztowanych zesłali do wojska, a innych przetrzymywano w więzieniu), a następnie pod wsią Dąbrusk trafił na warszawski oddział, który na dziedzińcu dworskim spożywał obiad. Oddział ten dowodzony był przez Aleksandra Rogalińskiego [2] [3], w którego skład wchodziło około 100 osób uzbrojonych w 2. strzelby, 30. kos, a pozostali w kije, topory i siekiery. Powstańczy dowódca widząc przeciwnika cofnął się do Ciółkowa i pospiesznie przygotował się na atak idących za nim Moskali. Rosjanie myśląc, że powstańcy się poddają podeszli blisko, zbytecznie rozciągając łańcuch żołnierzy, a pułkownik Koźlaninow rozpoczął mowę, w której zachęcał do rozejścia się do domów. Twierdził, że tylko najbardziej winni zostaną wysłani do Rosji, ale tylko na dwa miesiące.

Autor: 

Krzysztof Zadrożny

Strony