Krzyżak Kodłutowski i jego legenda

Autor: 

Adam Dariusz Kotkiewicz

Kilka kilometrów na północ od Raciąża, obok lasu, torfowisk i potoku, o którym mało ludzi wie, że nazywa się Zadębie (słyszałem też nazwę Dębowy Potok), między wsiami Żychowo (dawna wieś służebna biskupów płockich) i Kodłutowo, leży wieś Krzyżak – nazywana także Krzyżakiem Kodłutowskim. Obecnie ta miejscowość jest już wyludniona, a ostatni jej mieszkańcy - państwo Markowscy i Krużmanowscy opuścili te tereny pod koniec lat 70-tych i na początku 80-tych. Wyprowadzili się z Krzyżaka, ponieważ zdecydowanie niekomfortowo mieszkało się starszym ludziom na takim odludziu, z dala od cywilizacji, w miejscu, do którego nigdy nie dotarła elektryczność. Miejsce, mimo że było dość trudne do zamieszkiwania przez ludzi, stanowi niebywale piękny przyrodniczo i ciekawy dla miłośników historii zakątek. Tamtejsze bagna i mokradła są naprawdę urokliwe.

Mój brat, miłośnik ornitologii i przyrody, uwielbia tam chodzić z lornetką i podglądać ptaki i zwierzęta. Wśród ptaków można ponoć spotkać nawet te zagrożone wyginięciem, jak wodniczka, bąk, zielonka, czy podróżniczka. Poza tym są żurawie, czajki, remizy, bobry, można też spotkać łosia i wiele, wiele innych, rzadkich i ciekawych ptaków i zwierząt. Przepływa tam, jak już wspomniałem potok Zadębie, który na wysokości Krzyżaka ma swoje źródła. Rzeczka płynie przez 17 km i wpada do Raciążnicy koło wsi Kraszewo-Czubaki. Tereny, na których leży Krzyżak, tworzą obszar chronionego krajobrazu i wchodzą w skład powstałego kilka lat temu Zespołu Przyrodniczo–Krajobrazowego Pólka-Raciąż.

Jako dziecko zabłądziłem na Krzyżaku, zbierając z kolegami grzyby w pobliskim lesie. Zmęczeni poszukiwaniem drogi do naszej, sąsiedniej wsi Gutkowo, zapłakani i umorusani, trafiliśmy w końcu na ścieżkę prowadzącą do zabudowań pani Krużmanowskiej, wówczas jedynej i już ostatniej mieszkanki tej wsi. Gdy zbliżaliśmy się do obejścia pani Krużmanowskiej, wybiegły do nas, ujadając, małe czarne psy, pamiętam, że po podwórku biegały czarne kury. Wówczas domyśliłem się, gdzie jesteśmy i od razu przyszły mi do głowy lokalne, dziecięce opowieści o tym, że mieszka tam wiedźma Gryźmanka (tak zniekształcano w okolicy nazwisko Krużmanowska), która hoduje czarne zwierzęta, zbiera po okolicy różne zioła (zioła zbierała i rzeczywiście nimi leczyła jej matka, wiele lat wcześniej), a wrota stodoły i obory podpiera krzyżackimi mieczami. Dlaczego krzyżackimi mieczami wyjaśnię za chwilę. Usłyszawszy ujadanie psów, pani Krużmanowska wyszła z domu i zaczęła z nami rozmowę. Przez chwilę czuliśmy się niepewnie, mając przed sobą „wiedźmę”, ale za chwilę lody pękły. Kobieta zapytała nas, co tu robimy, wypytała o nasze nazwiska, a gdy już wszystkiego się dowiedziała poczęstowała nas czymś do picia i wskazała ścieżkę, która poprowadziła nas prosto do domu. Było to moje pierwsze i jedyne spotkanie z panią Krużmanowską, która według dziecięcej wyobraźni miała być „wiedźmą”, a okazała się bardzo miłą, starszą panią, która pomogła mało rozgarniętym dzieciom.

Wrócę teraz do wspomnianych wcześniej mieczów. W okolicy istnieje legenda, że „na Krzyżaku” (tak się u nas mówi) miały miejsce jakieś wydarzenia związane z bitwą pod Grunwaldem i Krzyżakami. Być może, że Polacy stoczyli tu bitwę z Krzyżakami, w której Bracia Zakonni zostali zepchnięci do bagien i tam potopieni . Bagna i torfowiska teraz już lekko wyschły, ale wówczas mogły być dużo większe i bardziej niebezpieczne. Po bitwie pozostały dwa duże głazy z wyrytymi krzyżami , pod którymi ponoć zostali pochowani polegli Bracia Zakonni. Legendę tą podchwycił (być może to miejscowi podchwycili od niego) znany, niestrudzony badacz Mazowsza, etnograf i historyk - Marian Przedpełski (1912-1998), który w swoim artykule „Marsz Władysława Jagiełły przez Mazowsze Płockie pod Grunwald 3-9 lipca 1410 r.”, zamieszczonym w „Notatkach Płockich” nr 2 z 1981 roku, a później Bieżuńskich Zeszytach Historycznych z 1993 roku, przywołuje ją na potwierdzenie hipotezy, że Jagiełło w drodze na Grunwald mógł stacjonować, nie w Jeżewie pod Sierpcem, ale w Jeżewie Wesel niedaleko Uniecka. Artykuł ten, z okazji 600-lecia grunwaldzkiej wiktorii został przypomniany w Bieżuńskich Zeszytach Historycznych nr 24 z 2010 roku. Razem z nim w Zeszytach znalazło się jeszcze kilka innych artykułów o marszu Jagiełły pod Grunwald, w których autorzy rozważają różne wersje szlaku i znajdujących się na nim miejscowości. Artur K. F. Wołosz zdecydowanie odrzuca szlak marszu zaproponowany przez Przedpełskiego - z Jeżewem Wesel, jako miejscem postoju króla w lipcu 1410roku. Obok bitwy legenda mówi też o tym, że z Krzyżaka do Jeżewa Wesel była eskortowana przez polskich rycerzy delegacja panów węgierskich wraz z Krzyżakiem. Panowie ci przybyli po to, żeby zaproponować pokój Jagielle, na który ten mógł się zgodzić pod warunkiem, że Krzyżacy uznają panowanie litewskie nad Żmudzią i zwrócą Polsce Ziemię Dobrzyńską. Jak wiadomo, do tego nie doszło.
O tym, że Jagiełło w drodze na Grunwald stacjonował w Jeżewie Wesel świadczyć może według Pana Mariana wspomniana legenda związana z Krzyżakiem funkcjonująca wśród miejscowych. Zainspirowany hipotezą Mariana Przedpełskiego, ale kierując się również lokalnym patriotyzmem byłego mieszkańca, który bardzo chętnie wraca w te tereny, postaram się udowodnić, że Marian Przedpełski, traktowany przez niektórych badaczy nie do końca wiarygodnie, może mieć w tym przypadku rację. Oczywiście chciałbym, żeby tereny, z których pochodzę, i które są mi drogie, włączono na stałe w „rozważania grunwaldzkie”, ale chciałbym też zwrócić uwagę na działalność nieżyjącego już Mariana Przedpełskiego. Myślę, że był on naprawdę wspaniałym regionalistą, zakochanym w swojej małej ojczyźnie. Nie posiadał tytułów naukowych, niektórzy wiele zarzucają jego warsztatowi historyka, ale jednego nie można mu odmówić - „serca”, które wkładał w swoje badania regionalne.

Czy na Krzyżaku mogło dojść do bitwy z Krzyżakami i czy Jagiełło mógł spędzić dzień 5 lipca i noc z 5 na 6 lipca 1410 roku w Jeżewie Wesel? Spróbujmy się nad tym zastanowić.

Opis wydarzeń związanych z bitwą grunwaldzką, jak wiadomo, potomnym pozostawił Jan Długosz. Niestety niezbyt konkretnie wypowiedział się na temat Jeżewa, stąd dziś nasze domysły. Badacze, idąc za księdzem Władysławem Mąkowskim, przyjmują raczej Jeżewo koło Sierpca. Wyłamuje się z tego Przedpełski, który bierze pod uwagę Jeżewo Wesel. Co może wskazywać właśnie na Krzyżak i Jeżewo Wesel?

Po pierwsze, sama nazwa - Krzyżak. Trudno znaleźć drugą taką nazwę miejscowości na Mazowszu. Mogła się ona wziąć od wydarzeń związanych z Krzyżakami. Drugą hipotezą, jaką należy przyjąć jest taka, że być może chowano tu zmarłych na cholerę. Miejsce jest na uboczu, więc wydaje się to prawdopodobne. Do tej pory stoi tu drewniany krzyż, który został postawiony przez miejscowych rolników w miejsce starego, może to „krzyż choleryczny”? Kolejna hipoteza co do nazwy, to „Krzyżak”, jako skrzyżowanie dróg. W okolicznym lesie jest dużo skrzyżowań, przy których również można spotkać krzyże. Jednak być może i tak, że krzyż został tam ustawiony jedynie jako symbol religijny po to, by być miejscem do którego, odprowadzano zmarłego ze wsi; przecież do tej pory mieszkańcy wsi wyprowadzają swoich zmarłych na jej skraj, do figurki lub krzyża.

Po drugie ukształtowanie terenu. Na północ od Krzyżaka znajduje się wieś Żychowo Górki. Górek na naszym wyjątkowo równinnym Mazowszu mamy mało. Część Żychowa rzeczywiście znajduje się na niewielkich, ale górkach (wydmach?). Być może górki te 600 lat temu były nieco większe, mogły być więc dobrym punktem obserwacyjnym dla wojsk Jagiełły.

Po trzecie w odległości kilku kilometrów od Krzyżaka leży, bardzo ważne w ówczesnych czasach dla Mazowsza, miasto Raciąż. Na X wiek datuje się tu już grodzisko (Wodna Góra), w XI wieku Raciąż był miastem książęcym (siedzibą kasztelana), w 1425 roku miasto otrzymało prawa miejskie, a w 1512 stało się własnością biskupów płockich. Żychowo zaś zostało wsią służebną biskupstwa, być może było taką wsią już wcześniej. Na pewno istniała już wtedy także parafia Unieck i kościół pod wezwaniem św. Jakuba (Jeżewo Wesel znajduje się kilka kilometrów od Uniecka). Pierwsza o nim wzmianka pochodzi z 1380 roku. Unieck w XVII – XVIII wieku był także miejscem kultu Matki Boskiej Unieckiej. W 1750 roku kasztelan sierpecki W. Weasel pobudował kościół w Uniecku, prawdopodobnie od jego nazwiska pochodzi druga część nazwy miejscowości Jeżewo Wesel. Wiadomo, że król przed bitwą prosił Boga o pomoc w walce z Krzyżakami, więc planując trasę marszu starano się, żeby po drodze były jakieś miejsca, gdzie można by odprawiać modły o zwycięstwo – Raciąż i Unieck mogły być z całą pewnością takimi miejscami.

No i wreszcie (może najważniejsze), dwa kamienie z wyrytymi krzyżami, które przypominają nagrobki, duża ich część znajduje się w ziemi. Należy się zastanowić, czy w ten sposób oznaczono miejsce pochówku Braci Zakonnych, czy są to tylko kamienie, którymi być może już parę wieków później w ten sposób zaznaczono np. granice czyjegoś majątku?

Tyle na temat Krzyżaka i jego legendy. Pozostaje nierozstrzygnięty spór o to, którędy szedł Jagiełło pod Grunwald. Obydwie wersje można brać za równie prawdopodobne i nadal toczyć rozważania na ten temat, jednak dla mnie „trasa” Jagiełły wytyczona przez Mariana Przedpełskiego ma sens i nie należy jej wykluczać.

Potok Zadębie w maju

Bagna i torfowiska na Krzyżaku

Drewniany krzyż postawiony przez mieszkańców w miejsce starego

Czy w tym miejscu są pochowani Krzyżacy???

I w tym?

Pozostałość po siedlisku państwa Markowskich

Pozostałość po siedlisku państwa Krużmanowskich


Literatura:
Ks. Władysław Mąkowski, Przez Mazowsze pod Grunwald 1410 r. Szkice historyczno – regionalne, Wydawnictwo Braci Detrychów, Płock 1934
Marian Przedpełski, Marsz Władysława Jagiełły przez Mazowsze Płockie pod Grunwald 3-9 lipca 1410 roku.
Marian Przedpełski, Kępa Juranda. Wokół „Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza.
Artur K.F. Wołosz, Droga Władysława Jagiełły przez Mazowsze pod Grunwald w historii i legendzie.
Wiktor Mieszkowski, O sporze w sprawie „Krzyżaków” i Krzyżaków.
Wszystkie artykuły, poza tekstem ks. Mąkowskiego można przeczytać w Bieżuńskich Zeszytach Historycznych nr 24 z 2010 roku.