Wśród złotych pagórków Dobrzyńskiego Pojezierza

Autor: 

Majsterek, Andzia

Godzina 3 pod ranem to zdecydowanie za późno na rozpoczęcie spaceru. Zaraz robi się jasno, słońce szybko wznosi się ponad horyzont i robi się ciepło. Jednak zapas dnia jaki daje nawet tak późny start pozwala dobrze wykorzystać dzień. Wyprawa którą udało się wczoraj odbyć 07.07, była zbyt długa jak na dzień z temperaturą dochodzącą do 40 stopni. Ale jednak, udało się przemaszerować 45km, po wybitnie malowniczej części pojezierza dobrzyńskiego. W wyprawie uczestniczyła czwórka wytrawnych piechurów: Ania, Arek, Zbyszek no i ja. Razem zrobiliśmy pewnie tyle zdjęć, że nie starczyłoby w swoim czasie klisz we wszystkich sklepach w Płocku, żeby je naświetlić. Podziwialiśmy geniusz autora krajobrazu, znaleźliśmy aż dwa zapomniane cmentarze, szukaliśmy też skutecznie śladów dawnych młynów. Zapraszam do przejrzenia poniższej relacji, oraz dalszego jej ciągu zamieszczonego na forum.

Punktem startowym była miejscowość Chrostkowo, przedwojenna i dzisiejsza siedziba gminy. Z niegdysiejszego majątku zbyt wiele nie pozostało, charakterystyczna jest jednak zabudowa i wiele domostw noszących ślady dawnego związku z folwarkiem. Poranny, chłodny chwilami powiew wygonił nas stąd bardzo szybko, i pognał w krainę pagórków, która rozpościera się stąd aż po dolinę Drwęcy. Tereny w sąsiedztwie Chrostkowa wyróżniają się jednak dobitnie, nawet pośród pełnoprawnych krajobrazów pojeziernych. Nagromadzenie i ostrość pagórkowatej rzeźby są tu na tyle silne że aparatu prawie się nie wyłącza, wszystko niemal nadaje się do utrwalenia na „kliszy”. „Pagórki chrostkowskie”, bo taka nazwa funkcjonuje w literaturze, to jednostka ściśle wyróżniająca się od morenowych i sandrowych równin położonych na południu. Jezior przybywa gdy poruszamy się z południa na północ, Pojezierze Dobrzyńskie stopniowo staje się Pojezierzem Brodnickim na północy, od zachodu mamy Dolinę Drwęcy.

Trzymajmy się jednak szlaku. Rześki poranek pozwolił przemykając miedzy pagórkami szybo i bezwysiłkowo dotrzeć z Chrostkowa do Obór. Ów odcinek wydłużyliśmy nieco, aby odwiedzić kilka ważnych obiektów. Pierwszym był opuszczony cmentarz w miejscowości Adamowo, kryjący się w kępie zarośli. Następnie szliśmy przez kapitalnie malowniczo położone wioski, łapiąc poranne promienie i zapisując to co wymalowały na kliszach aparatów. Poranne zdjęcia zawsze oddają najwięcej z głębi krajobrazu, każdy pagórek rysuje się z charakterystycznym cieniem, morza zbóż dają płynny, subtelny wyraz krajobrazu; słońce nie prześwietla zieleni, kładzie cienie na tyle długie, aby lasy nie pozostawały płaskie; całej bajki dopełniają poranne, białe mgiełki snujące się to tu to tam w dolinnych obniżeniach. 

Wyprawy z Tradytorem to nie tylko chodzenie od obiektu do obiektu oraz przejście planowanych kilometrów. To zdrowy w ciekawym towarzystwie spacer. Może i długi, ale wnoszący dużo wiedzy geograficzno-historyczno-przyrodniczej i nie tylko... Wyprawa przez łąki, malownicze pola i lasy zdecydowanie pozostaje w pamięci wzrokowej. Zauważamy, że Polska jest przepiękna i to przez swoje "proste" widoki, które teraz tworzą różnokolorowe pola żyta, pszenicy, kukurydzy. Barwy dodają im czerwone maki, niebieściutkie chabry, białe rumianki i kwiatki żółte oraz fioletowe.

Dobyliśmy do miejsca w którym miały być ruiny młyna na rzece Ruziec (Miejscowość Podjabłonie). Znaleźliśmy fundamenty obiektu. Następny na trasie był zupełnie istniejący młyn w miejscowości Nietrzeba, położonej na skraju lasów zajmujących dolinne obniżenie. Okazało się, że miała tu miejsce potyczka powstańcza w 1863. Na tą okazję ustawiono tu stosowny pamiątkowy kamień z krzyżem. Poległych pochowano na cmentarzu w Chrostkowie. Dalszą drogę w kierunku Klasztoru w Oborach urozmaicały nam żurawie, na porannym oblocie szukające śniadania pośród dolinnych łąk. Dobyliśmy tak do Głęboczka – niegdyś siedziby ziemiańskiej, dziś już tylko poPGRowskiej wioski. Dalej, w drodze na północ mogliśmy już w pełnym świetle dnia podziwiać bajeczny krajobraz jeziora Oborskiego (dawniej Chojeńskiego), niezmącony żadną prawie zabudową! Jest to widok kapitalny, ze względu na pasma pasmo pagórków okalające jeziorną misę. Z oddali, widać już klasztorną wieżę, jakże charakterystyczną i dopasowaną do otoczenia.

Młyn w miejscowości Nietrzeba

Warto jest poświęcać czas na cieszenie się pięknymi widokami, które mamy na wyciągnięcie ręki, nie zawsze o tym wiedząc i pamiętając. Przyjrzeć się chwile kwitnącej lipie i posłuchać, jak tętni w jej liściach mnóstwo życia i pracy wykonywanej przez pszczoły. Każdy na takiej wycieczce znajdzie coś dla siebie i coś co go najbardziej cieszy. A na pewno każdy będzie zachwycony widokami naszego kraju, niezależnie od pory roku i dnia.

Dalszy ciąg relacji z wieloma fotografiami na forum.

Trasa wyprawy wraz z odwiedzonymi obiektami na naszych mapach

Jeśli zaciekawiła Cię nasza wyprawa, a nie boisz się bardzo długich spacerów, może weźmiesz udział w kolejnym? Zapraszamy do odwiedzania witryny sowarzyszenia oraz sledzenia forum. Tam znajdują się wszelkie informacje o organizowanych ekspedycjach.