Ludzie i pasje - Andrzej Kania

Autor: 

Slawko Gajewski

Jest jednym z nielicznych artystów-rzemieślników kultywujących rodzinne tradycje kowalstwa na ziemi płockiej. Uczestnik wielu ogólnopolskich spotkań i warsztatów kowalskich m.in. w Ropczycach i w Gniewie.

W duszy artysta, rzeźbiarz, niespokojny duch...

Zapewne każdy z nas posiada jakiś swój emocjonalny stosunek do otaczającej przyrody. Jeden postrzega w niej piękno i świętość życia otoczonego harmonią, zaś drugi jako dodatek widzi w niej tylko korzyści, które wypływają z jej kupna (ziemi), dla bezwzględnego wzbogacania się. Jakie w tym względzie są Pana odczucia?

A.K. Cóż, przyroda jest niszczona hmm..., przez nowobogackich, którzy niszczą tylko po to, aby mieć jakieś zadowolenie - np.: przez postawienie chałupy. To tylko moje zdanie. Poza tym przyroda powinna być pielęgnowana, zaś stare drzewa, skarpy czy roślinność je porastająca powinny być zachowane. Dotyczy to również zwierząt i ptaków. W okolicach rolniczych Cekanowa drzew pomników przyrody jest kilka, lecz tu w samej wsi bardzo mało. Z jakiś względów kiedyś były zniszczone, ale nie wiem dlaczego. Ja przynajmniej na swojej posesji uzupełniam drzewa i krzewy by mi dobrze się zieleniło. Co tu więcej mówić?!
W okolicy Słupna, Wykowa, Białobrzeg i bliskości Wisły proponowałbym szlaki rowerowe, aby ludzie nie musieli jeździć samochodami, a mogli korzystać z tych okolicznych lasów. Ludzie, tak uważam; winni żyć z przyrodą, a nie niszczyć jej. Przecież nie ma sensu robić tu dróg dla aut, niech lepiej będą szlaki rowerowe i te piesze, bo jak widzę, z pewnością jest taka potrzeba.
Byłem na zachodzie, gdzie są takie szlaki i chodziłem po nich. To wszystko co chciałbym na ten temat powiedzieć.

Kiedy odkrył Pan tę niezwykłą możliwość swojej samorealizacji w kowalstwie artystycznym?

A.K. Może ja powiem inaczej. Ja chciałbym zajmować się czymś starym; starym rzemiosłem, starymi metodami wytwórczości. Tu nie chodzi tylko o kowalstwo; wszak to jakaś tradycja po dziadku, który tym się trudnił. Mnie interesowała rzeźba, interesowało stolarstwo w starych metodach wykonania - komody, szafy okuwkowe tak, jak to górale robili.
Zajmowałem się rzeźbą (w domu kultury), jako że nie mogłem pracować "na państwowej", w której to ludzie bez jakiś doświadczeń kwalifikacji próbowali mną rządzić - odchodziłem. Nie mogłem się z tym pogodzić, więc tak na poważnie zająłem się kowalstwem. Kowalstwo było mi bliskie po dziadku, więc zacząłem jeździć na warsztaty kowalskie do Wojciechowa (między Lublinem a Nałęczowem). I tam właśnie zainteresowałem się dosyć dobrze z tym tematem, znając wcześniej kowalstwo te użytkowe, to znaczy takie jak kiedyś okuwano wozy, wykonywano narzędzia rolnicze czy wyrabiano zawiasy.

Spotkanie kowali na które jeżdżę do Ropczyc, gdzie są nieoficjalne i międzynarodowe imprezy z udziałem kowali z Węgier czy Białorusi to okazja na jakieś doświadczenia i wymiany. Przez to wciągam się w to kowalstwo, rozwijam się.
Zawody, na których to, dosyć dobre zająłem miejsce to również podglądanie innych. Spotkanie kowali w Gniewie, czy to w Wojciechowie naprawdę wiele dają.
Teraz kowalstwo trochę się zmienia - do mebli wyrabia się jakieś elementy dekoracyjne, których kiedyś nie wyrabiano tak (są ludzie, którzy tego potrzebują). Kowalstwo to wzbogaca.

Pan Andrzej i jego dzieło

W Płocku nie ma rynku na wyroby kowalskie, na jego dzieła Sztuki, gdy ktoś coś takiego zamawia, nie wiem czemu, znajdują się one gdzieś tam w Szczecinie, czy na południu Polski. To chyba jakiś snobizm, trudno mi powiedzieć.

Jak postrzega Pan sztukę jako taką? Czy jest to Pana zdaniem wewnętrzna siła, potrzeba wyrażania się człowieka, czy jednak coś innego bardziej wyrachowanego? A więc jeśli tak, czy jest ona szczera, prawdziwa?

A.K. Kowalstwo to jest sztuka, sztuka tworzenia sama w sobie.
Nie wystarczy sama znajomość obróbki metalu, trzeba jeszcze potrafić ułożyć, skomponować jakiś motyw, nawet do balustrady czy płotu. Coś wiedzieć o kompozycji, posiadać zainteresowania plastyczne. Kiedyś malowałem, byłem dobry w rysunku; są to moje zainteresowania z dawnych lat. To są rzeczy potrzebne.
Są takie zamówienia - napisy do szkół czy instytucji, gdzie trzeba znać liternictwo, wiedzieć jak je wyklepać, itd., itd.
Kowalstwo wymaga serca i pracy!
Wykonując motyw kwiatowy trzeba zrobić tak, by wyglądał jak kwiat; róża ma wyglądać jak róża! Są takie kompozycje starych balustrad, w stylu włoskim - u mnie też były robione; że mamy motyw winogrona, a liście do nich wyrabiane, dajemy jakieś inne... trzeba na tym się znać, trzeba wiedzieć jak to zrobić. Uważam, że to naprawdę jest sztuka.
W Płocku i okolicy są firmy, które udają, ze wykonują kowalstwo. A tacy "kowale" nawet paleniska nie mają! Robi on ślusarkę, metaloplastykę z jakiś elementów faszyny, "esa" czy "c" na dwa, trzy rodzaje. To jest moim zdaniem nowoczesna manufaktura, takie prymitywne układanie wzorów i nic więcej. On nie wykona tak by pasowało do wszystkiego...

Skąd czerpie Pan inspiracje dla swojej twórczości?

A.K. Hmmm., z tymi inspiracjami to jest różnie. Nieraz serce boli jak klient chce wykonania czegoś w ten sposób, a nie w ten sposób. Trzeba z czegoś żyć ... (...), i to klient za to płoci i wymaga. Nieraz wbrew zasadom coś się robi, jakieś geometrie z elementów układane.

Bramka wejściowa z motywem klepanym dzika

Skąd czerpię pomysły? Z przyrody - trzeba podpatrywać, bo to wszystko wiąże się z przyrodą. Czy to będzie rzeźbiarz, malarz czy inny artysta, przyroda daje wzorce.

Jakie są pańskie plany i zamierzenia na przyszłość?

A.K. Uff..., plany! (śmiech). Nie mam spadkobiercy. Mam dwie córki, choć myślę, że pójdą w tym kierunku. Jedna z córek jest po liceum plastycznym i stara się teraz na studia na malarstwo. Myślę, że w tym kierunku będzie tworzyła, komponowała. Zanim rozwinie tą swoją działalność, to ja tu ludzi przeszkolę. Zobaczymy. Są piękne zabytki, które się wyrzuca bo stare i poniszczone, nie odtwarza się ich, nie odrestaurowuje ... Niestety... Przy udziale pracowników mogłaby pracować nad ich renowacją!?
Pod względem kowalstwa wchodzą na rynek ludzie, którzy nie mają nic wspólnego z kowalstwem rzeczywistym i starym. Nie potrafią tego wykonać. Robią jakieś imitacje i bzdury.
Może, kiedyś to się zmieni, rozwinie? Zobaczymy. Chciałbym w domu rozwinąć swoją dużą galerię i wystawiać, żeby klienci widzieli co się naprawdę powinno robić.
Teraz jestem w rozbudowie, ale zobaczymy jak pójdzie dalej.

Krata do kominka z motywem kwiatowym