Legendy o bohaterach „Trędowatej” Heleny Mniszkówny

Autor: 

Adam Dariusz Kotkiewicz

Jest taka książka, romans z wyższych sfer przełomu XIX i XX wieku, którą śmiało możemy nazwać polskim bestsellerem wszechczasów. Książka nosi tytuł „Trędowata” i  napisała ją w bardzo młodym wieku (ok. 19lat) Helena Mniszek. Powieść po raz pierwszy została wydana w 1909 roku, a do 1938 miała już prawdopodobnie 16 wznowień. Przed wojną była także 2 razy ekranizowana, a powojenne pokolenia  na pewno pamiętają świetny film z 1976 roku, w reżyserii Jerzego Hoffmana, z życiowymi rolami Elżbiety Starosteckiej i Leszka Teleszyńskiego, a także niezapomnianym walcem, skomponowanym przez Wojciecha Killara.

Współcześnie, w 1999 roku powstał serial, ale on przeszedł bez echa. Debiut tej młodziutkiej wtedy pisarki był czymś zupełnie szczególnym, a książka mimo późniejszych zastrzeżeń poważnych recenzentów była czytana z wielkim zapałem przez wszystkich; bez względu na zawód, wiek, wykształcenie (bo chodzi o to, nie co lud czyta, ale żeby w ogóle chciał czytać). Rękopis recenzował sam Bolesław Prus. Powieść została napisana w Sabniach na Podlasiu, gdzie autorka poznała ziemianina Adolfa Lortscha i zakochała się w nim.

W moim domu  babcia często opowiadała, że nasz krewny (mazowiecki chłop ze szlachty małorolnej) całą noc czytał „Trędowatą”, a rano wziął kosę i poszedł do żniw, które wtedy wymagały naprawdę wielkiego wysiłku. Taką ta powieść wywoływała euforię, także wśród raczej mało czytającego ludu.

Widok współczesny dworku w Kucharach.
(www. michal-razniewski.orangespace.pl)

Tak się składa, że Helena Mniszek w 1920 roku zamieszkała ze swoim drugim mężem Antonim Rawicz- Radomyskim pod Drobinem, w majątku Kuchary. Dworek został pobudowany w 1859 roku dla Marcela Gorzechowskiego. Niestety Rawicz – Radomyski zmarł w 1931 roku (nie miała Pani Helena szczęścia do mężów), a pisarka musiała prowadzić majątek sama, co podobno nie szło jej zbyt dobrze. Obecnie dworek jest własnością Buddyjskiego Związku Diamentowej Drogi Linii Karma Kagyu i bardzo ważnym miejscem spotkań  buddystów z Polski i świata. Od połowy lat 80-tych XX wieku prowadzone są w nim medytacje z nauczycielami buddyzmu tybetańskiego. Na terenie posiadłości znajdują się 2 buddyjskie stupy tzw. stupa oświecenia istniejąca od 1990 roku i stupa cudów od 2002 roku.

W dworku i podczas towarzyskich wyjazdów do swoich okolicznych znajomych Mniszkówna na pewno spotykała się z miejscowymi elitami tj. przede wszystkim ziemiaństwem, do którego zaliczali się np. de Thunowie, którzy mieli swoje majątki w okolicy; między innymi w Koziebrodach, Kodłutowie, Szczepkowie, Lipie. Spotykała też być może kogoś ze Zdziarskich, którzy do 1911 roku mieli swój majątek w przepięknym Sułocinie pod Sierpcem. Wiem, że przepięknym, bo na miejscu Zdziarskich mieszkają moi przyjaciele Ewa i Dariusz Dobrzenieccy a ja  miałem okazję łowić tam ryby i jeść miód z ich pasieki. Sad, ogród (o które dba senior rodziny - ojciec Darka), rzeczka, las, są przeurocze.

Budynek w Sułocinie, pozostałość po Zdziarskich. Na środku (tam gdzie widać cegły, pamiątka po ostrzale artyleryjskim z czasów II wojny światowej).
Fot. Dariusz Dobrzeniecki

W Sułocinie i okolicach Sierpca istnieje legenda, że pierwowzorem dla bohaterki Trędowatej (Stefci Rudeckiej) była Stefania Zdziarska, która zmarła w 1882 roku z powodu jak wieść niesie nieszczęśliwej miłości. Była ona córką Pawła i Leokadii z Curzyńskich. Można o tym przeczytać m.in. w tekście Jana Burakowskiego, zamieszczonym w świetnej moim zdaniem książce „Ziemia sierpecka znana i nieznana. Informator historyczno-krajoznawczy” (Sierpc 2007). W tej legendzie zgadzają się imiona obu bohaterek a także miesiąc śmierci (maj). Nagrobek Stefanii Zdziarskiej wykonany z białego piaskowca z medalionem z twarzą zmarłej został wystawiony przez pogrążonych w bólu rodziców i znajduje się na cmentarzu w Sierpcu. Rodzina Zdziarskich należała do bardzo zacnych rodów mazowieckich. Wśród biogramów osób zasłużonych dla ziemi płockiej zamieszczonych w „Płocczanie znani i nieznani” Andrzeja Jerzego Papierowskiego  i Jerzego Stefańskiego znajdujemy  kilka osób z tej rodziny min. Bolesława, Pawła, Kazimierza, Zdzisława, Zofię. Ród związany był ze Zdziarem koło Staroźreb, Cieślami  i wspomnianym już Sułocinem koło Sierpca. Majątek w Sułocinie został rozparcelowany w 1911 roku.

Nagrobek Zdziarskich

na cmentarzu w Sierpcu

Fot. Dariusz Dobrzeniecki.

Z kolei w okolicach Koziebród istnieje legenda, że pierwowzorem Waldemara Michorowskiego jest jeden z de Thunów. Rodzina de Thunów była właścicielami dużych posiadłości ziemskich na tym terenie, a jeśli zajrzymy na stronę internetową poświęconą de Thunom, to  możemy się przekonać jak bardzo arystokratyczne posiadała korzenie.

Właścicielem majątku Koziebrody był Jan Emilian de Thun (1821-1896), żonaty z Zofią Jaroszewską, brał on udział w ruchach powstańczych 1848 roku na ziemiach polskich. Mieli oni 3 synów; Stanisława, który zmarł jako dziecko, Ignacego (1858-1931), który przejął po ojcu koziebrodzki majątek i Wincentego (1852-1920), późniejszego właściciela majątku Drozdowo w powiecie płońskim. Porównując lata życia Stefci Zdziarskiej a także braci de Thun możemy przyjąć, na potrzeby legendy, że z którymś z nich mogło coś Stefcię łączyć. Ignacy (później żonaty z hrabianką Emmą Ostroróg) w 1882 roku kiedy zmarła w kwiecie wieku Stefcia Zdziarska miał 24 lata, zaś Wincenty miał wtedy lat 30.

Nagrobek rodziny de Thun na cmentarzu parafialnym w Koziebrodach. Fot. Adam Kotkiewicz

Dzisiaj poza pięknym nagrobkiem jaki znajduje się na cmentarzu parafialnym w Koziebrodach niestety po de Thunach nie zostały większe ślady. Zabudowania wraz z dworkiem i czworakami spłonęły podczas straszliwego pożaru jaki zniszczył większość wsi 4 sierpnia 1963 roku. W pożarze omal nie spłonął również kościół.

Czy de Thun i Stefania Zdziarska mogli przeżyć wielką i nieszczęśliwą miłość? Pewnie mogli. Czy mogli zostać bohaterami książki Heleny Mniszek?  Tu mam niestety wielkie wątpliwości. Legendy funkcjonujące na tym terenie są niewątpliwie czymś pięknym i ubogacającym codzienność, jednak wydaje się, że z prawdą niestety mają niewiele wspólnego. A to dlatego, że książka jak napisałem została wydana w 1909 roku, natomiast Mniszkówna zamieszkała w Kucharach dopiero w 1920 roku,  wcześniej najprawdopodobniej nie miała z tymi terenami nic wspólnego, chociaż mogę się mylić. Niewątpliwie jednak obcowanie z tak znaną pisarką spowodowało, że ludzie dyskutowali o jej książce, poszukiwali w niej znanych sobie osób (może nawet samych siebie) i podobnych sytuacji. W 1939 roku Mniszkówna została niestety wyrzucona z majątku przez Niemców, szkoda bo mieszkańcy tych terenów utracili znamienitą sąsiadkę i temat do spekulacji nad bohaterami jej książek.

Skoro nie w tej powieści Mniszkówny, to może w następnych napisanych po 1920 roku należy szukać bohaterów i sytuacji z terenów ówczesnego Sierpca i okolic, bo pani Helena była bardzo „płodną” pisarką.