Źródło świętego Rocha

Autor: 

Michał "UBOOT" Umiński

Nie trzeba jechać do Sierpca czy Żurawina, aby poczuć moc  uzdrawiającej wody. W mojej gminie, we wsi Stara Biała, również znajduje się takie niezwykłe miejsce, nazywane przez okolicznych mieszkańców Źródłem św. Rocha. Wspomniany zdrój usytuowany jest na posesji pana Grzegorza Mielczarek. Początek historii cudownych uleczeń, sięga co najmniej XIX wieku. Po okolicy rozeszła się wieść, iż na małym pagórku, nieopodal rzeki Wierzbica, wybija woda, która swoją mocą uzdrawia chorych oraz strzeże ludzi i zwierzęta, przed wszelką zarazą. Mieszkańcy tłumnie zaczęli odwiedzać wzgórze, prosząc o łaski i zdrowie, zarówno dla siebie, jak i swojego inwentarza. Jak głosi legenda, ówczesny właściciel terenu, wielce poirytowany faktem, iż jego pole, na którym  znajduje się źródło, jest wiecznie niszczone przez przybywających pielgrzymów, postanowił zasypać zdrój. Podczas pracy zaczął tracić wzrok, najpierw na lewe, a następnie na prawe oko. Dopiero po dokładnym  oczyszczeniu miejsca ponownie przejrzał na oczy.  Na początku  XX wieku, nowy właściciel zdroju pan Paulin Kosztowny, dziadek mojego rozmówcy, pana Józefa Mielczarek, dokładnie oczyścił cudowne źródełko z błota, szlamu oraz dużej ilości monet i ozdób, wrzucanych do niego przez pielgrzymów. Swoiste wota, przekazał do kościała, jako datek na budowę dzwonu. W miejscu gdzie wybijała woda, powstała betonowa studzienka, a na sąsiadującej górce stanął krzyż oraz zasadzono brzozę. Zarówno drzewo (mające dziś 3,2 m w obwodzie), jak i drewniany krucyfiks, na którym widnieje wyryta data 1920 rok, przetrwały do dnia dzisiejszego. Sam zdrój został nazwany imieniem św. Rocha, zwanego  patronem od zarazy. (Św. Roch był również patronem aptekarzy, lekarzy, ogrodników, rolników, szpitali i więźniów. Uważany jest także za opiekuna zwierząt domowych). Od tej pory  okoliczni mieszkańcy bez żadnego problemu, mogli przybywać do świętego źródełka, w celu modlitwy i zaczerpnięcia cudownej wody. Po okolicznych wsiach, ponownie zaczęły krążyć opowieści, o zaskakujących  uzdrowieniach. Jedną z takich historii, jest relacja, z cudownego odzyskania wzroku, przez mieszkankę wsi Draganie, panią Bornińską, która po przemyciu oczu, odzyskała wzrok. W podzięce, uzdrowiona kobieta ufundowała drewniany krzyż, który stanął na pobliskiej górce.  Dziś, źródełko trochę zapomniane, a jednak miejsce nadal otaczane należytą  czcią i szacunkiem, przez właścicieli terenu. Przez krystaliczną wodę, widać nadal wybijające źródło, płynące do równie przejrzystego stawu. Ponadto zdrój posiada przedziwne właściwości. Niezależnie od temperatury powietrza, wybijająca woda, nigdy nie zamarza. Mój przewodnik, Pan Józef Mielczarek, wspomina, jak w środku zimy, w śniegu,  widać strumień, który płynie, do niezamarzniętego stawu. Lecznicze właściwości Źródła św. Rocha, znalazły również uznanie, w pobliskiej parafii św. Jadwigi Śląskiej. Kilka lat temu, ówczesny proboszcz, ks. Janusz Zdankiewicz, zorganizował krótką pielgrzymkę osób niepełnosprawnych, nad cudowne ujęcie, które od ponad stulecia, niesie ukojenie nie tylko ciału, ale również i duszy.  Pisząc ten artykuł, wierzę, że mieszkańcy gminy Stara Biała, docenią walory lecznicze Źródła św. Rocha, ponownie odkryją moc tego, jakże tajemniczego i mistycznego miejsca,  a usłyszana przeze mnie historia, ponownie ożyje w ludzkich sercach i nigdy nie odejdzie w otchłań zapomnienia.