Nie(d)oceniony zabytek

Autor: 

Andrzej "Bobola" Muszalski

Bodźcem do zainteresowania się zabytkowym kościołem w Miszewie Murowanym, była lektura starej książki Przemysława Trzeciaka „1000 tajemnic architektury”. Zamieszczona w niej mapka 223 zabytków gotyku w Polsce, oprócz Płocka, wskazała pobliską miejscowość Mniszewo - oczywiście chodzi o Miszewo Murowane i okazało się, że tutaj jest jedyny gotycki zabytek na terenie powiatu płockiego, który znalazł się na mapce. Pewnie autor w ten sposób chciał podkreślić szczególną wartość miszewskiego zabytku.

Zaintrygowany tym co przeczytałem, udałem się do Miszewa i tam na wzgórku zamiast spodziewanych strzelistych wież i sterczyn zobaczyłem, skryty wśród drzew, przysadzisty biały kościół z niewielką wieżyczką na ośmiobocznej kopule. Nieco zawiedziony pierwszym wrażeniem, wszedłem do kruchty i tutaj, na widok żebrowania, opadającego ze sklepienia na przyścienne wsporniki i starodawnej kamiennej kropielnicy znikły wszelkie wątpliwości, że jestem w świątyni, dawno temu zbudowanej w gotyckim stylu.

W tym miejscu należy pokrótce wspomnieć o gotyku - tego określenia po raz pierwszy użył Giorgio Vasari włoski architekt, malarz i historiograf sztuki, nazywając tak okres w sztuce, poprzedzający renesans. Przyjmujemy, że najwcześniej budowle gotyckie pojawiły się we Francji i rozpoczęły w XII wieku swój pochód przez Europę. Jednak pretensje do pierwszeństwa w tej dziedzinie zgłaszają także Anglicy, którzy uzasadniają to faktem najwcześniej zastosowanego, na początku XII wieku, sklepienia krzyżowo-żebrowego w prezbiterium katedry w Durham. Mają jeszcze jeden ważki argument - Normandia w czasach narodzin gotyku, należała do Anglii, naukowcy mają więc pole do sporu, czy gotyk przebył kanał La Manche z północy na południe, czy odwrotnie.

Na ziemiach polskich budownictwo gotyckie pojawiło się w połowie XIII wieku, wraz zakonami dominikanów i franciszkanów. Na Mazowszu pierwsze jaskółki gotyku pojawiły się w czasach panowania Konrada Mazowieckiego, który ufundował w Płocku najstarszą mazowiecką świątynię zakonu dominikanów; dzisiaj możemy oglądać relikt z lat trzydziestych XIII wieku, którym jest wczesnogotycki portal z ceglanych kształtek, częściowo odsłonięty spod tynku, na północnej ścianie kościoła podominikańskiego.

Gotyk to także budownictwo z cegieł, które z uwagi na trwałość, taniość i łatwość dostępu wyparły w znacznym stopniu, wcześniej powszechnie stosowane: kamień, glinę i drewno. Najbardziej charakterystyczne dla gotyckich budowli, to smukłość proporcji wnętrza, podkreślone filarami między nawami i sklepieniami, których żebrowania ułożone w regularne wzory, spływają na filary i przyścienne wsporniki, i wreszcie wysokie ostrołukowe, często witrażowe okna. Dla zewnętrznego widoku charakterystyczne są ostrołukowe portale i skarpy podpierające mury, zwane też przyporami.

Styl gotycki otworzył przed budowniczymi wiele nowych możliwości dla rozwiązań architektonicznych budowanych świątyń, wśród nich bardzo rzadko spotykanym, jest kościół zbudowany na planie krzyża greckiego, ze sklepieniem palmowym wspartym na centralnym słupie. Misterna sieć żeber zbiega się na tym jedynym filarze, rozkładając ciężar sklepienia na nim i na ścianach wzmocnionych skarpami. Najwspanialszym przykładem tej architektury w Polsce jest zbudowany w pierwszej ćwierci XV wieku, kościół św. Andrzeja w Gosławicach, obecnie dzielnicy Konina.

Dlaczego będąc w Miszewie mówimy o kościele z odległych o ponad sto kilometrów Gosławic? - Bo miszewski kościół wybudowano jako wierną kopię gosławickiej świątyni. Murowany kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych wzniesiono w latach 1441 – 1444, jego fundatorem był ówczesny właściciel Miszewa, prepozyt katedry płockiej Jakub Jaszczołd herbu Lubicz, w roku 1448 świątynię konsekrował biskup płocki Paweł Giżycki.

Co było przesłanką zbudowania w Miszewie repliki gosławickiego kościoła? Tego nie wiemy, ale możemy pokusić się o przypuszczenie, że za budową obu kościołów stoją pielgrzymki ich fundatorów do Ziemi Świętej. Andrzej Łaskarz z Gosławic biskup poznański, wcześniej kanonik płocki i współ fundator kościoła św. Andrzeja, w okresie 1409 – 1410 odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej i część badaczy dopatruje się ideowego związku kościoła w Gosławicach z kaplicą Grobu Świętego w Jerozolimie. Nie jest wykluczone, że Jakub Jaszczołd także pielgrzymował do grobu Chrystusa i upamiętnił to w identyczny sposób, co uprawdopodobnić może fakt, że obaj fundatorzy znali się od czasu studiów na uniwersytecie w Pradze.

Pierwotny kościół miszewski to ceglana budowla na planie krzyża greckiego, którego ramionami były: zachodnim - prezbiterium, wschodnim – kruchta, północnym – zakrystia i południowym – kaplica. Ośmioboczną nawę przykryto sklepieniem palmowym a prostokątne aneksy - sklepieniami gwiaździstymi. Zakrystia i kruchta - dwukondygnacyjne. Nad zakrystią był skarbiec, dostępny wewnętrznymi schodami, nad kruchtą - chór dostępny schodami z nawy, pod kaplicą krypta. Schody do skarbca i na chór umieszczono w kolistych wieżyczkach zbudowanych przy styku nawy z ramionami: zachodnim i północnym. Okna ostrołukowe prawdopodobnie witrażowe. Ściany zewnętrzne prezbiterium podparte czterema skarpami. Dach ostrosłupowy, kryty dachówką, z sygnaturką na szczycie. Do wystroju wewnętrznego użyto detali kamiennych: centralny filar, zworniki, wsporniki sklepienne w formie tarcz herbowych, portale nad wejściem do nawy i do zakrystii.

Kościołowi w Miszewie, jednak nie było pisane przetrwać do naszych czasów w swojej pierwotnej, gotyckiej postaci. Po trzystu latach od wybudowania, w roku 1744 kościół spłonął od uderzenia pioruna a z braku dachu, zawaliło się palmowe sklepienie nawy. Do remontu przystąpiono dopiero po latach, w 1780 roku, rezygnując z przywrócenia nawie jej gotyckiego sklepienia. W jego miejsce założono drewniany strop, wykonano ośmiopołaciowy, namiotowy dach zwieńczony sygnaturką, przebudowano elewacje, co pozbawiło je wielu zewnętrznych elementów gotyckich. Po kolejnych stu latach w 1880 roku dokonano następnej przebudowy, która nadała świątyni jej obecny wygląd zewnętrzny i wewnętrzny. Na szczęście zachowano gotyckie, żebrowane sklepienia w kruchcie, prezbiterium i zakrystii.

Do naszych czasów zachowała się część elementów kamieniarskiego wystroju kościoła, odrzwia portalu z kruchty do nawy, portal do zakrystii zachował się w całości, jest on schodkowy w uskokowym obramieniu z wałkami, podziwiając portal warto także zwrócić uwagę na zabytkowe drzwi do zakrystii. W prezbiterium możemy zobaczyć herby wykute w kamieniu szkoda, że wizerunki herbów zostały pomalowane bez zachowania barw

heraldycznych, właściwych dla herbu. Lepiej gdyby pozostawiono je w pierwotnej, kamiennej postaci. Na sześciu wspornikach zachowały się, po dwakroć występujące, trzy herby rycerskie osób związanych z powstaniem kościoła są to: Lubicz - fundatora Jaszczołda oraz Mniszewskich właścicieli dóbr, Gozdawa – biskupa Pawła Giżyckiego i prawdopodobnie Przerowa (Proporzec) – Ścibora z Belska kanonika i archidiakona płockiego. Godło herbu Przerowa zostało niedokładnie odtworzone, malujący proporzec pozbawił chorągiew jej istotnej części - wpół przełożonej na drzewcu. Na zwornikach dostrzegamy Orła Białego, w którym możemy domyślać się herbu Mazowsza, może to być także herb księcia Władysława I Płockiego, który w czasach budowy kościoła, władał Księstwem Płockim. Na zworniku od strony ołtarza w tarczy herbowej widzimy namalowane serce gorejące, symbolizujące żarliwą pobożność, miłość do Boga i ludzi, atrybut świętych: Augustyna i Antoniego Padewskiego. Jednak nie jest to herb i mamy pole do domysłu, że pierwotnie był tam wykuty herb Przyjaciel, którego godłem jest czerwone serce na złotej misie przebite srebrną strzałą, za takim przypuszczeniem przemawia fakt, że herb ten występował w ziemi płockiej oraz na Litwie. Trzeci środkowy zwornik jest pomalowany na czerwono bez tarczy herbowej, prawdopodobnie upływ wielu wieków zatarł ślady niegdyś umieszczonego tam herbu. Na tym kończy się kościelny herbarz, bowiem jego istotna część została unicestwiona w wyniku zawalenia się sklepienia nawy.

Upływ czasu odciska znamię na wyglądzie kościoła – ubyło wiele z jego cech, charakterystycznych dla gotyku. Obecnie oryginalny ceglany mur gotycki możemy zobaczyć jedynie wewnątrz kolistej wieżyczki ze schodami prowadzącymi na chór. Druga podobnie zbudowana wieżyczka ma schody wiodące do dawnego skarbca nad zakrystią.

Będąc w skarbcu można się na jego przykładzie zastanowić nad tym, jak wiele zmienia się na przestrzeni wieków. Pomieszczenie to, prawdopodobnie w czasie odbudowy po pożarze wyposażono w barokowy kominek, zapewne ogrzewanie służyło komuś kto tam często i dłużej przebywał. Można więc snuć przypuszczenia, czy nadal był to skarbiec, czy może pokój do pracy a może mieszkalny? W 1816 roku zapisano, że jest to loża otwarta do wnętrza kościoła. W pierwszej połowie XX wieku urządzono tutaj salkę, w której uczono katechizmu. Obecnie pomieszczenie to po raz kolejny zmieniło swoje przeznaczenie - jest lamusem.

Aby przekonać się jak mogłaby wyglądać ta mazowiecka perełka gotyku, należy udać się do Gosławic, dzielnicy wielkopolskiego Konina, bowiem tamtejszy kościół, mimo wielokrotnych remontów i przebudów, zachował wiele ze swojego pierwotnego wyglądu.

Pierwsze wrażenie jakie robi gosławicki kościół, to baśniowy urok ceglanej budowli ze sterczynami i kolistymi wieżyczkami, z ostrołukowymi oknami i portalem oraz rozetą nad nim. Natomiast ogląd wnętrza budzi poczucie zawodu,  że w Miszewie nie zachowało się takie piękne palmowe sklepienie nawy, wsparte na ośmiobocznym kamiennym filarze. Godnym pozazdroszczenia jest herbarz utrwalony w kamieniu, pod postacią 26 herbów wybitnych osobistości, żyjących na przełomie XIV i XV wieku, umieszczonych na wspornikach podtrzymujących żebra sklepienia kościoła, na centralnym słupie oraz na obwodzie kamiennej chrzcielnicy. Herbarz ten zawiera także herb Dołęga Pawła Włodkowica - naszego ziomka, urodzonego w Brudzeniu Dużym, uczonego i królewskiego delegata na sobór w Konstancji. W porównaniu ze świątynią miszewską, w lewym aneksie jest tylko jednokondygnacyjna kaplica – nie ma tutaj zakrystii ani skarbca, a wejście na schody doń prowadzące - zamurowano.

Powróćmy do Miszewa Murowanego i jeszcze raz popatrzmy na kościół nie tylko przez pryzmat gotyku, bo jego odnowione wnętrze i odrestaurowane, barokowe wyposażenie budzą podziw. Malarska dekoracja ścian wykonana przez Władysława Drapiewskiego, autora polichromii w płockiej katedrze, wymagała odświeżenia, położono nową marmurową posadzkę, barokowe ołtarze i ambona po zabiegach restauratorskich wyglądają jak nowe.

Oglądając ten zabytek musimy sobie zdać sprawę z faktu, że na jego świetność składa się praca wielu pokoleń parafian - mieszkańców Miszewa i okolic, od średniowiecza aż po czasy współczesne. Dzisiejszy wygląd świątyni zawdzięczamy kilkunastoletniemu wysiłkowi parafian skupionych wokół księdza Stanisława Dziekana, proboszcza parafii św. Anny.
Co jeszcze jest potrzebne zabytkowi z Miszewa Murowanego? Chyba środki finansowe, naby jeszcze bardziej go uatrakcyjnić i przyciągnąć turystów. Jak to zrobić? Może od zewnątrz świątyni wykonać częściowe odkrywki muru z cegieł, obecnie całkowicie ukrytego pod tynkiem, aby zwiedzającym umożliwić zapoznanie się z pierwotnym wyglądem i pięknem gotyku ceglanego. Może wyremontować dawny skarbiec i schody doń prowadzące, aby urządzić tam mini muzeum parafialne. Może w kruchcie umieścić gablotę, lub tablicę z opisem historii kościoła. Może odpowiednio oznakować dojazd do zabytku.

Zapewne tych „może” jest więcej i warto zrobić wszystko, aby ten nieoceniony zabytek, mógł zostać doceniony przez turystów, zwiedzających ziemię płocką.

Tekst i fotografie – Andrzej Muszalski

Płock grudzień 2009 r.