Rodzina Górnickich cz. 1/3

Autor: 

Hanna z Porembińskich Wróblewska

Dawno, dawno temu żyło sobie trzech braci i dwie siostry. Gdy dorośli założyli własne rodziny. Tak powstało pięć gałęzi rodu Górnickich. Ten zbiór fotografii opowiada w skrócie historię jednej z nich, której protoplastą był Julian Górnicki, Wasz pra-pra-pradziadek.

Zwracam się do moich wnuków Żywii i Urszuli Łęczyckich, Andrzeja Wróblewskiego i do mego wnuka ciotecznego Adama Kolczyńskiego, chcąc przekazać im garść wspomnień rodzinnych.

Żyjemy w czasach, w których szybkość następstwa wydarzeń każe skupiać całą naszą uwagę na dniu dzisiejszym i na myśli o przyszłości.

Bohaterami przeżywanej przez nas historii jesteśmy my sami i współcześni nam nasi najbliżsi. Niemniej jednak wiemy, że świat, który nas otacza nie powstał wraz z nami. Wiemy, że istnieje od dawien, poznajemy jego historię i wiemy, że jesteśmy jedynie jej fragmentem. Czasem chcemy poznać bliżej tę część historii, która należy do nas osobiście - historię własnej rodziny.

Niewiele mogę Wam ofiarować. Musicie pamiętać, że historia Polski ostatnich dwóch wieków to dzieje wojen, zaborów, niewoli, powstań narodowych. To dzieje walk, w których było więcej klęsk niż zwycięstw. Ginęli w nich członkowie starszych pokoleń naszej rodziny, tracili swój dobytek, przepadały dokumenty rodzinne. Ostatecznego zniszczenia dokonała II wojna światowa. Pozostało niewiele pamiątek - 3 portrety, parę srebrnych przedmiotów, 1 talerzyk ze zbioru porcelany i garść fotografii. Te właśnie fotografie stanowią treść tego albumu.

Najstarsze z tych fotografii pochodzą z drugiej połowy XIX wieku. Są to fotografie mojej babki, a Waszej pra-prababki Michaliny z Górnickich Szmelczyńskiej. Tej "babci z biblioteki", jak mówicie, bo to właśnie jej portret wisi w bibliotece w naszym mieszkaniu w Warszawie, przy ul. Mickiewicza 14. Jest to jeden z trzech uratowanych portretów rodzinnych. Został namalowany w 1905 r. przez niemieckiego malarza z Monachium (nazwisko zakrywa rama). Malarz ów przebywał w tym czasie w Płocku i pracował przy odnawianiu katedry płockiej. Jego dziełem są malowidła ścienne w kaplicy Najświętszego Sakramentu, na których po raz drugi sportretował babcię Mitę, bo tak zdrobniono jej imię Michalina. Tym razem jako Michała Archanioła z mieczem ognistym w dłoni. Na tym samym malowidle dwa aniołki mają buzie dwóch córek babci Mity - Zofii i Heleny.

Najwięcej zachowało się fotografii babci Mity z różnych okresów jej życia. Od nich rozpoczyna się ten album i jest prowadzony po linii jej potomstwa. Jest to więc linia "po kądzieli", macierzysta. Moją matką była najstarsza córka babci Mity, Zofia.

W odpowiednich miejscach włączam, nieliczne zresztą, zdjęcia dotyczące Waszego pra-pradziadka, pradziadka i dziadka.
Komentarze, z braku właściwych dokumentów, opieram głównie na własnej pamięci, relacji tych, którzy już odeszli.

Nie jest to przypadek, że najwięcej wiem o rodzinnej linii "po kądzieli". Potomkowie babci Mity tworzyli mocno związany ze sobą klan rodzinny. Jego seniorka babcia Mita była kobietą o nieprzeciętnej osobowości. Wybitnie inteligentna, o szerokich horyzontach myślowych, obdarzona zdolnościami artystycznymi (malowała), mądra, o wielkiej sile ducha, której nie złamały żadne przeciwności losu, czuwała nad wszystkimi członkami swego klanu. Kto przez małżeństwo wchodził do tego klanu ulegał jego dominacji. Moje pokolenie było przede wszystkim i prawie wyłącznie wnukami babci Mity. Poprzez jej postać odczuwaliśmy silnie łączące nas pokrewieństwo.

Zwarty klan babci Mity stanowił część klanu rodziny Górnickich osiadłego w Płocku. Nie wiem ani skąd, ani kiedy przybyli do tego miasta. Myślę, że mogło to być w połowie XIX wieku. Wiem, że była to rodzina pochodzenia szlacheckiego, która już wówczas utraciła swoje ziemskie majętności. Pamięć moja sięga osoby Waszego pra-pra-pradziadka Juliana Górnickiego, ojca babci Mity, który miał dwóch braci i dwie siostry. To właśnie jego bracia założyli przedsiębiorstwo żeglugi rzecznej "Vistula". Byli właścicielami lub współwłaścicielami statków pasażerskich i barek towarowych, które pływały po Wiśle, jak również stoczni, w której były budowane jednostki pływające żeglugi śródlądowej. Stocznia znajduje się w Radziwiu, przedmieściu Płocka położonym na drugim brzegu Wisły. Po II wojnie światowej tak "Vistula", jak i stocznie zostały upaństwowione. Stocznia istnieje do dzisiaj i podobno buduje bardzo dobre barki. Ze stocznią związany był również Wasz pra-pra-pradziadek Julian. Julian Górnicki ożenił się z panną Konstancją Głowacką. Głowaccy to szlachta osiadła na Mazowszu. Ojciec Konstancji posiadał duże majętności ziemskie. Po jego śmierci podział majątku pomiędzy jego liczne potomstwo doprowadził do rozdrobnienia dóbr ziemskich. Konstancji przypadł niewielki majątek o znamiennej nazwie "Ostatni grosz" i chyba już niedługo pozostawał w rękach rodzinnych, bo za mego życia stanowił już odległe wspomnienie. Ostatni majątek Głowackich został sprzedany w końcu lat dwudziestych XX w. Był to piękny majątek "Drozdówka" ze stadniną koni i hodowlą owiec. Znałam go z opowiadań mojej matki. Należał do brata Konstancji, który zmarł bezpotomnie, a spadkobiercami były liczne dzieci jego rodzeństwa. W tych warunkach podziału spadkowego można było dokonać jedynie przez podział kapitału uzyskanego ze sprzedaży majątku. Wspominam o tym przede wszystkim dlatego, że jest to przykład jednego ze sposobów w jaki szlachta polska traciła swe ziemskie posiadłości. O innych wspomnę później. Pozbawione ziemi rodziny szlacheckie osiadały w miastach i zasilały szeregi inteligencji.

Konstancja z Głowackich i Julian Górniccy mieli tylko jedno dziecko - córkę Michalinę, naszą późniejszą "babcię Mitę". Michalina Górnicka jako jedynaczka utrzymywała bliskie stosunki rodzinne ze swym rodzeństwem stryjeczno-ciotecznym, tak ze strony ojca, jak i matki. Silniejsze więzy łączyły ją jednak z rodziną Górnickich niż Głowackich. Wynikało to głównie ze wspólnego miejsca zamieszkania. Rodzeństwo Juliana Górnickiego dało początek pięciu gałęziom rodziny Górnickich. Większość ich członków mieszkała w Płocku. Przedstawiciele młodszych pokoleń, którzy ruszali w świat wracali, by odwiedzić swe rodzinne miasto. Te bliskie stosunki rodzinne między członkami poszczególnych gałęzi rodziny Górnickich utrzymały się jeszcze w moim pokoleniu. Po II wojnie światowej nastąpiła nowa epoka, która nie sprzyja szerokim kontaktom rodzinnym, ograniczając je do najbliższych osób. O ile w stosunkach rodzinnych Górnickich orientuję się dobrze, to o ile chodzi o Głowackich znałam tylko Pyrzakowskich. Były to dzieci siostry mojej prababki Konstancji Bronisławy z Głowackich Pyrzakowskiej: Henryk Pyrzakowski, ksiądz prałat Pyrzakowski i ich siostra Regina z Pyrzakowskich Ziemińska. Rodziny Górnickich z Głowackimi połączyły się raz jeszcze przez małżeństwo siostrzeńca Waszej pra-pra-pra-babki Konstancji Henryka Pyrzakowskiego z Janiną Górnicką wnuczką brata pra-pra-pradziadka Juliana Stanisława Górnickiego.

O innych Waszych przodkach będę pisała w komentarzach do fotografii... cdn.