Rodzina Górnickich cz. 2/3

Autor: 

Hanna z Porembińskich Wróblewska

Chcę Wam podać parę liczb, które w pewien sposób charakteryzują ro­dzinę. Ograniczam się do trzech pokoleń - Waszych pra-pradziadków,  pra­dziadków i dziadków. Wśród członków tych trzech pokoleń było 9 lekarzy, 5 pedagogów,  3 prawników,  4 filologów - polonistów,  łacinników i germa­nistów,  4 osoby obdarzone były zdolnościami artystycznymi (malarstwo). Jak widzicie przeważały zainteresowania przyrodnicze i humanistyczne. Natomiast nie było nikogo o zdolnościach technicznych, nie było żadnego inżyniera. Ponadto było 2 księży katolickich, 2 zakonnice oraz 3 oficerów w służbie czynnej w okresie dwudziestolecia międzywojennego.

Swą postawę patriotyczną przodkowie Wasi potwierdzali biorąc udział w walkach o wolność Polski. Walczyli w powstaniu 1863 r., w I wojnie światowej, w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. W pierwszym miesiącu II wojny światowej we wrześniu 1939 r. 5 oficerów z naszej rodziny w szeregach wojska polskiego walczyło z najeźdźcą niemieckim. 7 września 1939 r. zginęła od niemieckiej bomby Jadwiga ze Szmelczyńskich Waszyńska, która w działaniach wojennych towarzyszyła swojemu mężowi kapitanowi Antoniemu Waszyńskiemu. Po klęsce wrześniowej trzech oficerów dostało się do nie­woli sowieckiej. Byli jeńcami Starobielska i wiosną 1940 r. zostali za­mordowani przez NKWD: Tadeusz Porembiński - mój ojciec, Jerzy Szmelczyński - mój wuj i Tadeusz Ziemiński - kuzyn z linii Głowackich. W czasie niemieckiej okupacji 8 członków rodziny, między nimi i ja, należało do ruchu oporu, byli żołnierzami podziemnej Armii Krajowej i walczyli w Po­wstaniu Warszawkim 1944 r. Nikt z nich nie zginął. Jedynie Wasz dziadek Fred Wróblewski był ciężko ranny. Nie był wtedy jeszcze członkiem naszej rodziny, bo został mym mężem kilka miesięcy później.

Chciałabym jeszcze powiedzieć Wam parę słów o Płocku, o naszym gnieździe rodzinnym, bo tak o tym mieście myśli moje pokolenie. Ale będę mó­wiła o Płocku z przed II wojny światowej, o takim jakim go pamiętam.

Położony malowniczo na wysokim brzegu Wisły Płock był w XI w. sie­dzibą książąt mazowieckich. W średniowiecznej Polsce był to ważny ośro­dek kulturalny. Wspominam o tym, bo to co za moich czasów nadawało mias­tu jego szczególny charakter i urok to była właśnie kultura. Kultura je­go budowli,  instytucji, jego mieszkańców. W tym czasie Płock był niedu­żym miastem, około 30 tys. mieszkańców. Były w nim 3 szkoły średnie, jedna z nich najstarsza w Polsce, seminarium duchowne. Działało bardzo aktywnie Płockie Towarzystwo Naukowe.  Były muzea,  teatr i kina. Ładna zabudowa, porządnie utrzymane ulice,  wszystko w zieleni ogrodów i parków. To było bardzo piękne miasto.  Przyjrzyjcie się tej  fotografii.

 


Widok Płocka od strony Wisły.

Prawie po środku zdjęcia widać górę tumską, a na niej katedrę z XII w. Na dole Wisła ze statkami i przystaniami dla statków. To statki firmy „Vistula” należącej do Górnickich. Powyżej przystani przebiega bulwar, nazywa się Rybaki. Duży, biały, dwupiętrowy dom Górnickich, potomków Sta­nisława Górnickiego, brata Waszego pra-pra-pradziadka Juliana. Dom ten przesłania położony nieco w głębi dom zamieszkały przez pra-pra-pradziadka Juliana i rodziną jego córki Mity

Widzicie go na zdjęciu powyżej. Obrośnięty dzikim winem i przesłonięty drzewami. Otwarte okno na drugim piętrze to okno z mego pokoju. Przed wojną dwa i pół roku mieszkałam u dziadków.
Po klęsce wrześniowej 1939 r., kiedy to Niemcy zajęła całą Polskę, przyłączyli Płock do Rzeszy Niemieckiej, wysiedlając z niego bardzo dużo ludności, przede wszystkim inteligencję. Cały klan Górnickich musiał opuścić to miasto. Tak skończył się płocki rozdział historii rodzinnej. Po wojnie nikt już z rodziny do Płocka nie powrócił.

Wy jednak możecie odwiedzić Płock. Choć miasto się bardzo po wojnie zmieniło, gdy wybudowano tak wielkie zakłady petrochemiczne, znajdziecie jeszcze pamiątki rodzinne. I domy na Rybakach nad Wisłą, i malowidła w katedrze, o których wspominałam, i groby rodzinne w kościółku na cmenta­rzu płockim.