Zagadki heraldycznego fryzu biskupów płockich w bazylice katedralnej

Autor: 

Andrzej "Bobola" Muszalski

Jednym z istotnych elementów polichromii płockiej katedry, chociaż mniej rzucającym się w oczy od monumentalnych malowideł, jest fryz heraldyczny biskupów płockich. Pokazanych na nim jest 80 herbów z 81 wymienionych biskupów, poczynając od Marka, który objął biskupstwo w czasie panowania Bolesława Śmiałego w 1075 roku. Mamy więc na fryzie, ilustrowaną herbami, ponad dziewięciowiekową historię diecezji płockiej.
    Zdecydowana większość herbów pokazanych na fryzie to herby szlacheckie. Ale są też herby dynastyczne: dwóch książąt mazowieckich i trzeci królewicza Wazy oraz herby kapłańskie czterech ostatnich biskupów. Autorzy polichromii, którymi byli Władysław Drapiewski i współpracujący z nim Mikołaj Brucher, stworzyli dzieło nie tylko cieszące oczy, ale mające też wartości edukacyjne. Jednak malując fryz nie ustrzegli się omyłek, które dzisiaj dodają malowidłu walor zagadkowości. Na te interesujące zagadki zawarte we fryzie, zamierzam zwrócić uwagę czytelnika.
    Zagadkowy jest już sam początek fryzu, tarcza pierwszego herbu jest podzielona na połowę i nie pokazuje godeł wymienionych pod tarczą dwóch biskupów. Nie znamy herbu Marka pierwszego biskupa płockiego, nie znamy też herbu Henryka, dlatego połówki tarczy herbu rozpoczynającego fryz są puste, bez godła.
    Wymieniony na fryzie Henryk to tajemnicza postać, bo pomijana milczeniem w wykazach biskupów płockich. Miał on władać diecezją w latach 1085-1095 co oznacza, że przez trzy lata do roku 1088 na płockim tronie biskupim mieliśmy dwie osoby, ale dlaczego?
    Zagadkę tę można wyjaśnić "wojną na górze" między papieżem Grzegorzem VII a cesarzem Henrykiem IV (to Ci od Canossy). Biskup Marek jako zwolennik papieża musiał udać się na wygnanie a jego miejsce zajął kanonik z Bambergu - Henryk. Prawdopodobnie dlatego o "antybiskupie" milczą wykazy.
W datowaniu pełnienia obowiązków biskupich jest rozziew pomiędzy fryzem a wykazem biskupów, który datuje biskupstwo trzeciego z kolei Stefana herbu Pobóg na lata 1088-1099, ale to jest prawdopodobnie konsekwencją zacierania śladów "antybiskupa" Henryka.

Herb pozbawiony godła pojawia się na fryzie jeszcze raz. Trzydziesty z kolei biskup płocki,który podobno nigdy w Płocku nie był, Maffiolus de Lampugnano piastował ten urząd w latach 1393-1396. Wcześniej miał być biskupem krakowskim, ale kapituła w Krakowie nie dopuściła go do tej godności. Wróćmy jednak do fryzu, czy na pewno nie wiemy jakim herbem pieczętował się Lampugnano? Myślę, że tę zagadkę rozwiązuje informacja zawarta w jednej z legend herbu Gąska. Według niej herb ten trafił z Italii do Polski w roku 1386 wraz z biskupem płockim [sic!]. W tym czasie biskupem płockim był Ścibor z Radzymina. Jest jednak prawdopodobne, że ten pobyt Maffiolusa w Polsce był związany z propozycją objęcia biskupstwa krakowskiego, do czego nie doszło. Natomiast po siedmiu latach został wybrany biskupem płockim. Herbem Lampugnano miał być herb nazywany w Polsce: Gąska, Budzisz, Papara, Paparona i Roma. Może warto zweryfikować tę hipotezę, by uzupełnić wykaz biskupów płockich o informację, dotyczącą herbu biskupa Maffiolusa.

Na kolejną z zagadek katedralnego fryzu wskazują sami autorzy, którzy przy herbie Zadora wielce zasłużonego dla Płocka biskupa Aleksandra z Malonne, postawili znak zapytania. Znak zapytania w pełni uzasadniony, skoro Długosz przypisał biskupowi herb Dołęga a Niesiecki herb Doliwa. Zadora wydaje się jednak herbem przynależnym do biskupa Aleksandra, ponieważ tradycja heraldyczna wywodzi go z Francji i Niemiec, a Malonne leży na terenie dzisiejszej Belgii.

Trudno udzielić odpowiedzi na pytanie dlaczego twórcy fryzu popełnili tak wyraźny błąd przy herbie Erazma Ciołka. Malując mu herb Ciołek zasugerowali się zapewne nazwiskiem biskupa Erazma, postaci zasłużonej nie tylko dla Płocka. Niewątpliwie jednak to nie Ciołek, ale Sulima jest herbem biskupa. Natomiast interesującym jest, w jaki sposób Erazm Ciołek załatwił sobie ten herb, skoro z urodzenia był nieherbowym mieszczaninem.

Identycznie zachowali się autorzy mylnie malując herb Prawdzic biskupowi Imisławowi Wrońskiemu, który pieczętował się Kościeszą. Pozostaje zagadką przyczyna tego błędu. To nie koniec wątpliwości związanych z biskupem Imisławem. W tym miejscu musimy zwrócić uwagę na jeszcze jednego biskupa, którym był Bernard herbu Nowina. Jak zapisano na fryzie, obaj ci dostojnicy w okresie lat 1357-1363 jednocześnie byli biskupami płockimi. Czyżby jeden z nich był "antybiskupem"? O Bernardzie wiadomo, że nie miał poparcia króla Kazimierza Wielkiego i został usunięty z biskupstwa płockiego, co jednak nie wyjaśnia dlaczego przez sześć lat współrządził diecezją wraz z Imisławem?

Nie jest jasną przyczyna, dla której biskupowi Stanisławowi Pawłowskiemu herbu Pierzchała namalowano inny, rzadko występujący herb Pierzcha. Prawdopodobnie podobieństwo nazw obu herbów było przyczyną ich zamiany.

Kolejna zagadka dotyczy herbu biskupa Bonawentury Madalińskiego, który na fryzie został nazwany "Lemiesz". Problem polega na tym, że herbu o takiej nazwie nie ma, natomiast namalowany herb z dwoma lemieszami w godle nosi nazwę Larysza i takim herbem pieczętowali się Madalińscy. Zagadkowość problemu potęguje fakt, że w wykazie biskupów zostaje powtórzona nazwa nieistniejącego herbu "Lemiasz".

Wykaz biskupów tylko sporadycznie dodaje krótką informację o biskupie.
    W przypadku Piotra z Chodkowa autor wykazu uznał za istotne podać informację - "pierwszy biskup płocki nie-szlachcic". I tutaj pojawia się problem - skoro biskup Piotr nie był szlachcicem - nie miał herbu, jednak na fryzie widnieje herb i to z tarczą dwupolową z godłami Dąb i Jasieńczyk. No i mamy zagadkę, czemu nieherbowemu namalowano herb i to podwójny?

Ze swego rodzaju przygodą spotkał się herb Kotwicz biskupa Andrzeja Krzyckiego. Herbu tego nie ma na fryzie, pojawia się jednak ponad nim - można to zobaczyć na ilustracji nagłówkowej. Jedynym rozsądnym wyjaśnieniem zagadki wydaje się przypuszczenie, że w trakcie malowania fryzu zapomniano o tym herbie a potem z braku miejsca, został wyniesiony ponad zasadniczy bieg fryzu.
    Pierwszy biskup po wojnie Tadeusz Paweł Zakrzewski był też pierwszym pieczętującym się herbem kapłańskim, jest jednak w nim nawiązanie do herbu szlacheckiego, bo mamy w nim godło, które można potraktować jako odmianę herbu Wyssogota, którym to herbem pieczętowali się Zakrzewscy. Wśród nich był pierwszy prezydent Warszawy Ignacy Wyssogota Zakrzewski (1745-1802) możliwe, że biskup miał z nim wspólne korzenie.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Bobola Muszalski

Źródła:
„Poczet biskupów diecezji płockiej do 1900 r.”
Wiesław Józef Kowalski „Polichromia płockiej katedry”
Tadeusz Gajl „Polskie rody szlacheckie i ich herby”