Heraldyczne odkrycie na płockiej nekropolii

Autor: 

Andrzej "Bobola" Muszalski

Nigdy do tej pory nie przyszło mi do głowy, że mogę odnaleźć coś nieznanego w miejscu publicznym i często odwiedzanym. Inna rzecz, to prawdopodobieństwo, że nikt do tej pory tego nie szukał. Ja odkryłem nieznany herb przy okazji spaceru po najstarszej, zabytkowej części płockiego cmentarza katolickiego, połączonego z robieniem zdjęć dziewiętnastowiecznych nagrobków, by mieć czym pochwalić się na forum Stowarzyszenia TRADYTOR. Wśród innych, sfotografowałem także ładnie odrestaurowany i wyeksponowany fragment epitafium Jana Gugenmusa.    Taki ułamek zniszczonego nagrobka odnaleziono w trakcie porządkowania starej części nekropolii. Wówczas przypomniano postać pułkownika artylerii Jana Gugenmusa. Ten potomek warszawskiego rodu zegarmistrzów, wybrał karierę wojskową, zaczynał jako osiemnastolatek, broniąc Konstytucji 3-go Maja, później uczestniczył w insurekcji kościuszkowskiej, a gdy Polska zniknęła z mapy Europy, jako legionista walczył w kampanii włoskiej, gdzie dostał się do austriackiej niewoli. Powrócił do kraju by jako artylerzysta służyć w wojsku Księstwa Warszawskiego, walczył na wielu frontach gdzie wyróżnił się męstwem, o czym świadczą ordery: Legii Honorowej i Virtuti Militari, którymi został odznaczony. W okresie Królestwa Polskiego kontynuował karierę wojskową, w chwili wybuchu powstania listopadowego był dowódcą twierdzy w Modlinie, nie przyłączył się do powstańców ale twierdzę przekazał władzom powstańczym. Ostatnie lata spędził w Płocku, jednak nie wiadomo jakie funkcje tutaj pełnił, w 1837 r. jako pułkownik został nobilitowany. Żył 67 lat, pochowany został na płockim cmentarzu katolickim.    Przeglądając i opracowując zrobione zdjęcia zauważyłem, że na mocno wyszczerbionej tablicy poza fragmentami napisu, zachował się w całości herb Gugenmus, który na epitafium umieściła żona zmarłego pułkownika.    Chcąc więcej dowiedzieć się o tym herbie zaglądnąłem do herbarzy i takiego herbu nie odnalazłem, wyszukiwarka internetowa też mi nie pomogła. Wówczas zrodziła się myśl, że oto na płockim cmentarzu odnalazłem herb nieznany heraldyce, w tym przeświadczeniu utwierdziło mnie oznaczenie "herb nieznany" przy nazwisku Gugenmus, które znalazłem w obszernym "Herbarzu Polskim" Tadeusza Gajla. Zadowolony, ale i wątpiący podzieliłem się tym odkryciem na forum Tradytora, gdzie dyskusja a ostatecznie heraldyk dr Norbert Wójtowicz swą konsultacją, postawił kropkę nad i - herb Gugenmus nigdzie nie został opisany.    Herb ten łatwo mógł ujść uwadze heraldyków, bo pułkownik posługiwał się herbem zaledwie cztery lata. Herb pochodził z obcego nadania, a nobilitującym był car Mikołaj I, więc stosowna dokumentacja może być przechowywana w rosyjskich archiwach.        Na koniec jestem jeszcze winien blazonowanie, czyli opisanie odnalezionego herbu Gugenmus. W polu dwa orle skrzydła ze szponami ku sobie przeszyte strzałą w prawo, między skrzydłami miecz ostrzem w dół skrzyżowany ze strzałą, nad mieczem gwiazda sześciopromienna. W klejnocie nad hełmem trzy pióra strusie. Opis ten jest zubożony o barwy, których na nagrobku nie ma i prawdopodobnie nigdy nie było.       Warto jeszcze zwrócić uwagę na zewnętrzne elementy występujące obok herbu na większej tarczy, tworzącej kartusz. Najistotniejsze tutaj są ordery, zawieszone na wstęgach pod herbem świadczą one, że tak udostojnionego herbu mógł używać tylko odznaczony nimi Jan Gugenmus. Stowarzyszenie TRADYTOR może mieć poczucie satysfakcji z wymazania białej plamy w heraldyce polskiej, jednak w tym celu będzie konieczne poinformowanie Polskiego Towarzystwa Heraldycznego o odnalezieniu herbu Gugenmus.