Artykuły

Borem, lasem... przez górznieńską puszczę

Gęsta mgła spowiła jeziora, pagórki, bory górznieńskiej krainy. Mimo że to dopiero połowa lutego, śnieg znika, na polach stoją kałuże, a drogi pokrywa warstwa ujeżdżonego, mokrego lodu. Warunki do spaceru takie sobie ale to nie przyczyna dla której wartoby się nie ruszyć. Sobotni tradytorowy spacer rozpoczęliśmy w składzie: Ania, Arek, Zbyszek i ja pod gospodą Wapionka w Górznie - malowniczo położony obiekt, nad jeziorem Górznieńskim zajmuje miejsce dawnego młyna. Poranna mżawka przebija się przez kłęby mgły, gdzieś w oddali widać ledwie zarysy pagórków na których sadowiły się domki mieszkańców Fiałek. Świat uśpiony w zimowej szarości, mieszkańców nie widać, chyba śpią jeszcze. Mijamy dwa przydrożne krzyże, bardzo powoli posuwając się po lodowej nawierzchni.

Autor: 

Piotr majsterek Jarzyński

Nasze święto

Odradzała się ze zgliszczy wielkiej wojny, w bólach nowego wersalskiego nieładu, rozrywana wojną w której Polacy mieli dopiero wypisać szablą na politycznej mapie Europy słowo "Polska". Nie stało się to do końca w listopadzie roku 1918. Dopiero zwycięskie powstanie i odparcie bolszewików, krew przelewana od Wielkopolski po naddnieprzańskie stepy, zapał walczących o wolność – to przywołało ducha narodu. I stało się. Na przekór czerwonej zarazie i pruskim zakusom ziściło się niemożliwe. Naród którego miało nie być przywrócił swe państwo i zdołał je utrzymać w warunkach skrajnie niesprzyjających. Rodziła się Polska na przekór dawnym zdrajcom, tym co godzili się na niebyt w imię własnych interesów. Dla wielu dotychczasowych lojalistów niepodległość była zaskoczeniem nie miłym. Idea narodowa budziła się na szczęście już nie tylko wśród pionierów niepodległości, piechurów legionowych brygad, ale także w sercach mieszkańców polskich już miast, miasteczek i najmniejszych wiosek. Oto gdzie dotąd zarządzono cesarstwa i królestwa stawała Polska i Polacy, dumni i radośni własną ojczyzną.

Autor: 

Piotr Jarzyński

Marcin Kostrzyński - człowiek, który pokochał przyrodę.

TRADYTOR rekomenduje. Jeśli macie małe dzieci, bądź w samych Was nadal tkwi cząstka małego Jasia lub Ani z kucykami, to zapraszamy Was do oglądania kanału filmowego naszego kolegi Marcina Kostrzynskiego- filmowca, wynalazcy oraz wielkiego miłośnika przyrody. Jego produkcje nacechowane są niecodziennymi rozwiązaniami. Znajdziecie w nich mechaniczne wilki, bobro-statki oraz czołgi z kamerką na lufie. Filmowanie to dla Marcina misja, która wymieszana z ogromną miłością do przyrody, tworzy mieszankę pozytywnie wybuchową. Filmy powstają po sąsiedzku, w okolicach Górzna, gdzie autor żyje w symbiozie z dzikimi zwierzętami. O jego życiu i niecodziennej miłości do zwierząt opowiada jeden z odcinków „Dzikiej Polski” emitowany przez TVP.

Profil Marcina na YouTube >>TU<<

Autor: 

UBOOT

Pałac w Srebrnej

Pałac w Srebrnej

Na malowniczym wzniesieniu, nad jarem przepięknej rzeczki Wierzbicy, znajduje się pałac w Srebrnej, który nie tylko ze względu na swój urok, ale i historię zasługuje na szczególną uwagę. Pierwsze wzmianki o Srebrnej (wcześniej Srzebrzna, Szrzebna) pochodzą z roku 1383, kiedy to w dokumencie księcia Siemowita IV znalazł się zapis o tym, iż wspomniane dobra nadaje się Paszkowi Radzanowskiemu, herbu Prawda, chorążemu warszawskiemu, który otrzymuje staw, młyn oraz prawo do polowań na wszelakie zwierze, z wyłączeniem polowań na tura. Informacja ta jest niezwykle cenna, ze względu na fakt, iż dzięki niej wiemy, że na terenie naszej gminy żyły wymarłe już dzikie tury. W końcu XV wieku Srebrna należała do Andrzeja Niszczyckiego, wojewody płockiego, bliskiego współpracownika króla Zygmunta Augusta. Następna wzmianka o majątku w Srebrnej pochodzi z XVIII wieku, w której możemy znaleźć zapisy potwierdzające własność dóbr przez Machnickich, a następnie Mańkowskich.

Autor: 

UBOOT

Czas zapomnienia minął

http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/strona-glowna/gal/9152143,w-lesie-odkryli-szczatki-rozstrzelanych-wideo-zdjecia,16323461,id,t,zid.html

"Dawno temu, znalazłem w lesie w miejscowości Zgórsko pod Kielcami małe górki ziemne. Ustaliłem iż są to leśne mogiły ludzi rozstrzeliwanych przez Kielecki Urząd Bezpieczeństwa. Rozstrzeliwani byli z Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ) oraz Armii Krajowej( AK) przywożeni z katowni ubeckich do lasu i tam mordowani. Droga leśna którą byli prowadzeni do miejsca egzekucji była przeszukana wykrywaczem metali i znaleziono łuski od pistoletu maszynowego Pepesza. Na łuskach była data 1947, czyli egzekucje były już po wojnie."

Autor: 

Piotr Jarzyński

Strony